FANDOM


Poprzedni odcinek
Death doesn't cool
Położenie odcinka Następny odcinek
Niespodziewany gość
 Kolejne dni to piąty odcinek serii Ben 10: Forever Heros.

FabułaEdytuj

- Tak… Musimy pojechać do Bazy, żeby ci pomogli, bo w normalnym szpitalu… nie ma szans… – stwierdził ponuro.
- Musimy tam iść! – sprzeciwiła się, nietypowym jak na nią tonem głosu, nadąsanym i poważnym.

- Nie możemy! – odkrzyknął jej.

- Ale… nawet nie wiemy czego on od nas chciał… – jej głos spotulniał i to bardzo.

- Chciał cię zabić, mi to starczy jako powód, by tam nie wrócić! Nie mogę pozwo… to znaczy nie mogę pozwolić, by coś ci się stało. – wyjaśnił, a w myślach dziękował Bogu, że jest ciemno i jedynym światłem był Księżyc, a to wszystko dlatego, że się zarumienił.

- Ale… – jej oczy zabłysnęły łzami w świetle Księżyca i zaraz potem łzy zaczęły cieknąć jej po policzkach, mieszając się ze szkarłatną krwią, która przedtem już sucha, teraz znów stała się wodnista. – Ja muszę tam wrócić! – sprzeciwiła się, nabierając sił.

- Po co?! – był zły, że tak nisko ceni swoje życie.

- Wiesz w ogóle po co chciałam tam iść?! – przekomarzała się z nim.

- Proszę bardzo, powiedz: „Po co?”. – był w dalszym ciągu zły na nią, ale nie chciał żeby jej stała się jakakolwiek krzywda.

- Chciałam żebyście dali mi te pięć minut, bo może udałoby mi się dowiedzieć czego chciał, wiesz… połączenie telepatyczne i te sprawy. – odpowiedziała mu.

- Aha… I co ci to dało? – spytał.

- Na razie nic, więc muszę tam wrócić… Proszę… – spojrzał na nią surowym wzrokiem. – Tak, tak, tak… Obiecuję nie będę próbowała walczyć. – uśmiechnęła się.

- Oki… – zgodził się.

Znów ruszyli w stronę jaskini. Kevin nadal ją trzymał (choć według niej nie potrzebnie). Gdy doszli na miejsce zobaczyli Bena, przemieniającego się w człowieka, stał nad wpół żywą bestią. Kevin postawił Gwen na ziemię, a ona podeszła do kosmity i uklękła przy nim.

- Czego od nas chciałeś? – spytała w swoim języku, a jej oczy zaświeciły ciemnym odcieniem różu.

- Ach… Krew… Anodytki… to cudna substancja…, lekarstwo na wszystko… – chłopakom wydało się to jakimś bełkotem, ale Gwen zrozumiała.

- Jesteś chory? – wypytywała dalej. Jego głowa wykonała potwierdzający ruch. Gwen uniosła nad jego głową zakrwawioną rękę.

- Co ty wyrabiasz?! – bulwersował się Kevin.

- Nie musisz się martwić, wiem czego od nas chciał, już wszystko będzie dobrze… – odpowiedziała, jej oczy wciąż świeciły maną, odepchnął ją od Stwora, jej oczy zgasły, a sama zemdlała.

Spanikowany Kevin wziął ją na ręce i wraz z Benem poszli do jego auta. Położył delikatnie Gwen na tylnym siedzeniu, sam usiadł z przodu na miejscu kierowcy, a Ben obok niego na miejscu pasażera. Kevin jechał bardzo szybko, nie zważając na prośby Bena, by zwolnić, bo jadą niezgodnie z przepisami. Jednak sam młody Tennyson zaprzestał zwracania na to uwagi, gdy zauważył, że rana Gwen się poszerza. Natomiast Kevinowi zdawało się, że jadą zbyt wolno, że to źle, że jego auto nie jeździ jeszcze szybciej.

Pomimo tego, że do Bazy była tylko półgodzinna droga, to jemu zdawało się to wiecznością. Gdy tylko dojechali, Kevin wziął Gwen na ręce i weszli do budynku. Windą zjechali na minusowy poziom budynku, gdzie była Baza i z pewnością dziadek Bena i Gwen – Max Tennyson, legendarny Hydraulik. Idąc długim korytarzem to właśnie on ich zatrzymał.

- Witajcie, dzieciaki! – przewitał ich. – Co stało się z Gwen? – spostrzegł jej poharataną rękę.

- Byliśmy na misji, chciała coś sprawdzić, ten kosmita wciągnął ją do jaskini i pił jej krew, i kazałem Kevinowi ją zabrać, i zaraz i tak wrócili, coś robiła, i zemdlała. – wytłumaczył pobieżnie jego wnuk.

- Mówiłem, żebyście uważali! – skarcił ich. – Z resztą, to teraz nieważne, chodźcie do skrzydła szpitalnego. – ruszyli za nim.


Na końcu korytarza, zeszli schodami w dół, po chwili chodzenia na wprost skręcili w lewo i znaleźli się w skrzydle szpitalnym. Rudowłosej dziewczynie założono starannie opatrzyli ranę kosmiczni lekarze i położono ją w ponurej szpitalnej sali, podłączając ją do kosmicznej aparatury, by obserwować jej stan i poczekać na wzbudzenie ze śpiączki. Właściciel Omnitrix’a, jej chłopak oraz dziadek zostali przy niej na noc.

Gwen obudziła się cztery dni później, okazało się, że kosmita, któremu później Hydraulicy wykonali sekcję zwłok, miał w sobie usypiający jad. Wyszła dzień po wybudzeniu ze szpitala i wróciła do domu.

Teraz nadrabiała szkolne zaległości z pomocą Emily przez internet. Rozmawiała z nią, gdy jej matka zawołała:

- Gwenny, możesz tu na chwilę przyjść?

- Już idę! - odkrzyknęła. - Sorry Em, ale muszę iść. Cześć. - rozłączyła się.

Zaczęła schodzić po schodach, słyszała znajomy głos, aż w końcu ujrzała tą postać. Zszokowana zatrzymała się na schodach.

BohaterowieEdytuj

WrogowieEdytuj

  • Brak

Notatka od Autorki:Edytuj

  1. Sama jestem w szoku, że wyszło to takie długie O.o.
  2. Mam nadzieję, że się podobało. :D